
Grażyna Sadowska-Malczewska, stojąca na czele PKF BPO, zajęła pierwsze miejsce w plebiscycie czytelników „Pulsu Biznesu”: Kobieta Biznesu Roku 2024: działalność społeczna.
Ranking i plebiscyt „100 Kobiet Biznesu” organizowany jest od 14 lat. Ważną częścią rankingu jest towarzyszący mu plebiscyt czytelników „Pulsu Biznesu” i portalu Bankier.pl. W zeszłym roku na podium stanęła nasza Grażka. W rozmowie z nami Grażyna zdradza, od czego się zaczęła jej kariera, jak sobie radzi i dokąd zaprowadzi PKF BPO.
PKF: Opowiedz, od czego się zaczęło, jak wcześnie związałaś się z PKF?
Grażyna: Zaczęłam wcześnie. Już w liceum wspierałam PKF przy pakowaniu ulotek, a potem pracowałam jako asystentka w Dziale Księgowości. Stopniowo awansowałam na coraz wyższe stanowiska. Warunki mi sprzyjały – firma się rozwijała, a ja wraz z nią. Stworzyłam Dział Controllingu, a następnie zostałam Dyrektorem Finansowym Grupy. Rynek się zmieniał, firma również, a ja odpowiadałam na nowe potrzeby, takie jak intensyfikacja działań w obszarze HR, promocji i technologii. Zostałam główną osobą zarządzającą niemal wszystkimi procesami backoffice w Grupie. Dużym wyzwaniem, a było to już ponad 10 lat temu, było objęcie roli lidera dużego, szczególnie jak na tamte czasy, wdrożenia platformy procesowej w Grupie. Wcześniej nie podejrzewałam siebie o to, że wejdę w świat IT i zarządzania projektami informatycznymi. Dużo mnie to nauczyło.
A później przyszedł czas na outsourcing… a do tego życie poza pracą. Jak udawało się łączyć te dwa światy? Nie bałaś się?
Przyznam, że na początku byłam przerażona. Przejście z działań w tzw. back-office Grupy do zarządzania linią outsourcingu ksiąg, kadr i płac, rachunkowości zarządczej oraz controllingu było dość dużym wyzwaniem. Zastanawiałam się, czy sobie poradzę, ponieważ nigdy wcześniej nie sprzedawałam usług. Obawiałam się też, czy zespół, którym miałam zarządzać, mnie zaakceptuje.
A jednocześnie był to czas nowych wyzwań w życiu osobistym. Kilka miesięcy wcześniej urodziłam trzecie dziecko i w rezultacie „na pokładzie” miałam już trójkę małych dzieci. To było dla mnie potężne wyzwanie.
Co pomogło w tamtym okresie? 
Myślę, że zaufanie moich wspólników i dziewczyn z Rady Dyrektorów i ich wiara we mnie. To pozwoliło mi rozwinąć skrzydła. Zawsze mogłam liczyć na ich pomoc i poradę. Gdy zdarzały się potknięcia, pomagali mi się podnieść, wyciągnąć wnioski, otrzepać się i iść dalej. Nie zapomnę słów Ani Stankiewicz, kiedy „wysypała się” cała organizacja jednego działu: „Graża - dziś sobie popłacz, jutro wstawaj, otrzepuj się, nakładaj koronę i idziemy dalej”. Cała ta sytuacja pokazuje, jak w naszym życiu ważne jest wsparcie otoczenia: współpracowników, rodziny, przyjaciół. To daje nam siłę do przezwyciężania największych trudności.
Skoro już przy trudnościach jesteśmy, pamiętasz może te najtrudniejsze chwile?
W biznesie jest ich wiele. Najtrudniejsza jednak decyzja związana była z czasowym zawieszeniem pracy z powodów zdrowotnych moich dzieci. Życie tak się ułożyło, że w jednym czasie skumulowało się wiele trudności. Zrozumiałam wtedy, że są takie chwile, że nie da się działać na obu polach, zawodowym i rodzinnym, że trzeba coś poświęcić. Mimo że kocham swoją pracę, uwielbiam zespół, z którym pracuję i to, co robię, zdecydowałam wtedy, że na jakiś czas muszę poświęcić się wyłącznie rodzinie.
Czy takie poświęcenia mogą mieć dobre zakończenie?
Zdecydowanie tak. To są doświadczenia, które nas wiele uczą. Ja nie ukrywam, że tęskniłam za pracą i za zespołem. Oni za mną też: z utęsknieniem czekali na mój powrót i co jakiś czas mi o tym przypominali, że czekają. Zarówno pracownicy, dziewczyny z Rady Dyrektorów, jak i wspólnicy bardzo mnie wtedy wspierali. I co ważne - świetnie sobie poradzili. Ten czas okazał się sprawdzianem, który nasz zespół zdał znakomicie. Wielu członków zespołu rozwinęło swoje kompetencje, przejmując odpowiedzialność za wiele tematów. To z kolei umożliwiło nam jeszcze większy rozwój jako organizacji. Obecnie zespół BPO to prawie 120 osób rozproszonych po kilku miastach Polski, ale wszyscy są mi bliscy.
W plebiscycie czytelników „Pulsu Biznesu”: Kobieta Biznesu Roku 2024: działalność społeczna zajęłaś pierwsze miejsce. Opowiedz nam, jak wygląda Twoja działalność społeczna.
Wspieranie działań społecznych i charytatywnych jest mi bliskie w zasadzie od dzieciństwa. Moja rodzina mnie w tym wspierała. Mając 10 lat przyniosłam do domu potrąconego przez samochód psa. Na początku bałam się przyznać rodzicom, więc razem z koleżanką zebrałyśmy wszystkie butelki, jakie znalazłyśmy, sprzedałyśmy je i w ten sposób zarobiłyśmy na leczenie psiaka. Ostatecznie rodzice dowiedzieli się o wszystkim i… nas w tym wsparli. W szkole podstawowej pomagałam organizować sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – tu też rodzice wspierali mnie, „dziurkując” kupony, które można było wymieniać na fanty.
Na studiach zaangażowałam się we wsparcie „Domu Małego Dziecka” w Warszawie przy Międzyparkowej. Było to dla mnie duże przeżycie emocjonalne – i nie ukrywam, że nadal jest. Przez wiele lat obserwowałam rozwój dzieci w bardzo trudnych sytuacjach życiowych. Najtrudniejsze chwile były wtedy, gdy musiały opuścić „Dom Małego Dziecka” i trafić do domów dla starszych dzieci, gdzie warunki były o wiele gorsze.
Te doświadczenia mnie ukształtowały. Nauczyły pokory, radzenia sobie z bezsilnością. Zrozumiałam też, że nie zawsze na wszystko mamy wpływ. Możemy działać, pomagać, czynić dobro… ale to nie oznacza, że w pełni odmienimy los.
Twoja działalność w sposób naturalny stała się też działalnością PKF. 
To prawda. PKF Polska uczestniczy w wielu inicjatywach społecznych, które wraz z całym zarządem wspieramy z całego serca. Wspieramy m.in. placówki opiekuńczo-wychowawcze "Wiśniowa", "Dom przy Mickiewicza” oraz placówkę "Nowa Łomżyńska". W zeszłym roku wspieraliśmy też Zakłady Opieki Zdrowotnej. Osobiście angażuję się również w działalność na rzecz Ośrodka FARMA ŻYCIA działającego w ramach Fundacji Wspólnota Nadziei, która wspiera dorosłe osoby ze spektrum autyzmu. Dodatkowo angażuję się w inne charytatywne projekty m. in.: w pomoc Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy czy ostatnio w pomoc Fundacji „Akogo”, wspólnie z którą powstał niesamowity kalendarz charytatywny.
Wierzę, że ludzie z natury chcą pomagać i być częścią działań, które niosą wsparcie dobrym społecznie ideom. Czasem księgowi, kadrowi, prawnicy, doradcypodatkowi czy audytorzy są postrzegani jako grupa poważnych, wręcz sztywnych osób. To nieprawda! W PKF niejednokrotnie bierzemy udział w akcjach przebrani za Mikołajów, elfy czy wróżki. W minionym roku pracownicy PKF zaangażowali się w wiele akcji: pomagaliśmy powodzianom, naszym koleżankom z pracy, mieszkańcom zakładów opiekuńczo-leczniczych… to niezwykła sytuacja.
Dlatego przyznanie mi pierwszego miejsca w rankingu Kobiet Biznesu 2024 „Pulsu Biznesu” w kategorii działalność społeczna to nie jest moja nagroda! To nagroda dla całego zespołu PKF Polska. Bez Was nie byłoby tego wyróżnienia. Muszę podkreślić, że to dzięki Wam chce mi się działać, pracować i angażować się w nasze akcje społeczne. Dziękuję Wam z całego serca!
Nie da się ukryć, że PKF jest bardzo kobiecą firmą.
To prawda! I jestem z tego dumna. W PKF Polska kobiety stanowią ponad 70 proc. zespołu. Dlatego mi osobiście zależy na tym, aby kultura organizacyjna była przyjazna rodzicom i wspierała łączenie ról zawodowych z rodzicielskimi. Dlatego dbamy o to, aby mamy wracające z urlopów macierzyńskich czuły jak najmniejszy stres – także wtedy, gdy ponownie spodziewają się dziecka. Z moich prywatnych doświadczeń wynika, że wiele kobiet odczuwa ogromny stres z tego powodu. Ja osobiście uważam, że „projekt mama” jest prawdopodobnie najważniejszym projektem w życiu kobiet. Ich pozycja zawodowa staje się nieco trudniejsza. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że chcę, żeby wszystkie mamy i przyszłe mamy czuły się w PKF bezpiecznie. Ostatnio dużo się mówi o społecznej odpowiedzialności biznesu. W pełni się zgadzam, że jako firmy musimy wspierać najbliższe otocznie, w tym w szczególny sposób własnych pracowników, bo firmy tworzą prawdziwi ludzie, a nie cyferki.
Jaka przyszłość czeka PKB BPO i całą Grupę PKF? Jakie czynniki według Ciebie będą kształtować naszą rzeczywistość?
Myślę, że nas wszystkich czekają olbrzymie zmiany wynikające z rozwoju sztucznej inteligencji. Jako firma widzimy to i już wdrażamy u siebie i klientów wiele narzędzi opartych na automatyzacji. Uważam, że boom na takie rozwiązania dopiero się rozkręca i będzie trwał jeszcze przez wiele lat. Dlatego outsourcing będzie się rozwijał w kierunku doradczym, co widać już teraz. Jestem przekonana, że AI nie zastąpi dyrektora finansowego, ale dyrektor finansowy, który nie korzysta z AI, zostanie zastąpiony przez tego, który z niej korzysta. Uważam, że przed całą Grupą PKF dużo wyzwań, ale są to wyzwania, które pozwolą nam na dynamiczny rozwój. Wchodzimy w ESG i cyberbezpieczeństwo. Będziemy stawiać na rozwój technologii i rozwijać kompetencje pracowników. Najbliższe lata widzę w jasnych barwach, co nie znaczy, że będziemy się nudzić.